![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
jakies-toto-inne-takie Gazprom Rozmowa przed bankomatem. - No, w końcu dostałem przelew. - Nie zapominaj, że wisisz jeszcze kasę elektrowni gazowej. 2009-01-06 18:07:24 skomentuj (0) let's speak... W Satu siadamy przy stoliku, kulturalnie, jak ludzie, żeby dopić piwo. Przy stoliku obok samotnie posiaduje niejaka, znana ponoć powszechnie, Rysia. W regularnych (ok. 1 minuty) odstępach czasu Rysia odwraca się w naszą stronę i mówi do Dietera: - Fidel Kastro albo - Gej klab albo - De best of I tak przez 15 minut. 2008-12-04 17:46:37 skomentuj (0) made in Czasem, z rzadka raczej, Dieter podejmuje wysiłek, żeby nauczyć się czegoś po polsku. Na przykład pisząc mejla. - How to write "burza"? - Burza? - Yes, "burza". - Bi-ju-ar-zet-ej. But why would you write burza in an e-mail? - Cause Karolina is using that word all the time. - Karolina is using "burza" all the time? Why? I can't recall that. - Cause she is nice person. Burza czy buzia, co za różnica. 2008-11-27 02:35:08 skomentuj (0) ale wkoło jest wesoło Uwaga do spotu: prośba o poszukanie innego dźwięku piłki udarzającej o blachę bo obecnie klientowi kojarzy się z puszczaniem bąka. Koleżanka: ... ale ja byłam wtedy na wakacjach, więc tym projektem zajmowała się Agata, która teraz rodzi i raczej trudno się z nią skontaktować. Kolega: Przecież uszami nie rodzi, to mogłaby chyba porozmawiać. A tak Marta musi wyjść z Pudelka, żeby to znaleźć. 2008-05-08 17:10:26 skomentuj (2) włos, jeżyć na głowie Już prawie zapomniałem o istnieniu statystyk bloga - najpewniej podświadomie, w ochronie własnego ego. Mechanizmy działania robotów gugla są dla mnie bardziej tajemnicze niż telefonia komórkowa. A odwiedziny z wyszukiwarek to moja ulubiona kategoria. W styczniu było geriatryczno-rodzinnie: "babcia mnie wychowała", "film srający dziadek", "wózek inwalidzki tarchomin" i "pojemniki moczowe". W lutym pojawili się konfesyjni majsterkowicze: "wieża Eiffla z zapałek" i "głosowałem na LiD". W marcu same perwy: "srające laski - film". Już sam nie wiem, czy bardziej mi się nie chce, czy bardziej się boję pisać tego bloga. 2008-04-09 23:22:40 skomentuj (5) włosy, czesać Czekam na nagranie. Korpulentna pani w czerwonych koralach i jej blond koleżanka odbębniają poranną kawusię. Za chwilę ta korpulentna już siedzi przy swoim komputerze w recepcji. Korale: Znowu nowa wiadomość? O Matyldo, ileż ja mam tych wiadomości na tej naszej klasie? Blond: A wiesz, śniło mi się dziś, że czesałam włosy. Co to znaczy? Korale: Chyba pieniądze. Blond: Czesałam je i nie mogłam rozczesać i byłam bardzo poirytowana. Korale: To zaraz sprawdzę. Ale chyba pieniądze. Tylko wiesz, moniaki, nie takie papierowe. Ja: Idziesz na imprezę maleńka? Marta: Jakiego maleńka? 2008-04-09 22:54:37 skomentuj (2) wiosny nie będzie Na gali w złotym tarasie Ive Mendes śpiewa nudne piosenki, między którymi pierdoli jak potłuczona. Albo jak Paulo Coelho. Może dlatego, że też z Brazylii. A ja cały czas myślę, że świetnie mi idzie granie twardziela. Nawet ja sam się czasem nabieram. A prawda taka, że brak mi go cholernie. 2008-03-14 03:04:48 skomentuj (4) Powiśle Kiedy przyjechałem do Warszawy, pomyślałem, że chcę mieszkać na Powiślu. No i mieszkam. Radość jednak trochę zdeformowana przez rozstanie z Kacprem. Ale na smutki najlepsza jest praca i usuwanie brudów po poprzednich lokatorach, żebym mógł sam sobie nabałaganić. W szafkach w kuchni istniało życie. Znajduję tam też 15 zapalniczek (wszystkie działają), gaz paraliżujący i gumę Durex (niejeżdżoną). 2008-03-08 20:30:45 skomentuj (2) A tym razem miało się udać Na portalu dla panów chłopiec z eksportu pisze w rubryce "kogo szukam?": Kogos ktory mi bedzie trzymal w swoich ramionach blisko serca. 2008-03-07 16:42:22 skomentuj (0) 101 Dwie laski: - Ostatnio było fajnie na angielskim, bo mieliśmy o fobiach. - Aaa. Arachnofobie, homofobie. Tak? - No. Przeszkodą w drodze na szczyt świadomości społecznej są już tylko pająki. 2007-12-14 20:22:47 skomentuj (1) jaki kraj, takie Hollywood Hollywood Studio w Warszawie jest w takim miejscu, że zamiast chodników jest błoto, połowa dróg nie ma asfaltu, a psy dupami szczekają. 2007-12-13 00:42:53 skomentuj (0) "I saw the sign" Ace of Base szykują kombek, ale nie o tym chciałem. kilka lat temu na domówce u znajomej poznałem Marcina. Były nieśmiałe spojrzenia, tańce niby że razem, a obok siebie. Alkohol zrobił jednak swoje i śmiałość zaprowadziła nas do mnie. Kilka dni później umówiliśmy się na randkę. Byłem zauroczony. Na do widzenia usłyszałem, że nie możemy się spotykać, bo on jest w kimś nieszczęśliwie zakochany. Nadeszła wielka smuta, a Marcin zyskał przydomek Odrzuciciela. Wracając z tamtej randki z opuszczoną głową, znalazłem na chodniku 20 zeta. Podniosłem banknot i z wyrzutem spojrzałem w niebo myśląc, że ktoś tam na górze kpi sobie ze mnie, uznając to za wystarczającą rekompensatę. Dziś byłem na randce z innym Marcinem. Jak łatwo zgadnąć, bardzo fajnym. Wracając do domu, na schodach swojej klatki znalazłem 20 zeta. 2007-11-15 21:26:53 skomentuj (9) to ja dziękuję w smutne święto zobaczyłem se fakty. A tam same smutki: groby, akcja znicz i cywilizacyjna choroba bezsenności (która mnie jeszcze nie dopadła). A ja nie byłem na grobie żadnym. I myślę: zobaczę film o babci. Mojej babci, co mnie wychowała i nauczyła czytać, i nauczyła wierszyka: na marchewki urodziny wszystki zeszły się jarzyny. To patrzę na ten film. Wujek ze stanów kamerę przywiózł w czasach przełomu i nakręcił. A tam babcia, i dziadek już chory i nawet głucha prababka, której podkradałem ciastka z cukrem z płóciennej torby powieszonej na gwoździku za szafą. Nic ona nie słyszy tylko patrzy w kamerę i się uśmiecha. I tak patrzę i kapię łzami, bo wszyscy aktorzy z tego filmu już umarli. A wczoraj to wszystko przez Tadeusza, bo chciał autobusem do saturatora. A w autobusie, wiadomo, siku się chce. I na przystanku inżynierska Tadeusz i Mateusz mówią, żebym na ogrodzenie nasikał z siatki zielonej. W mojej ocenie nie był to wcale zły pomysł. Ocena panów z furgonetki "straż miejska" była jednak zgoła odmienna, bo aż się zatrzymali na ten widok. Zapinam spodnie i wolnym krokiem się oddalam. A ci w wolnym tempie jadą obok mnie i krzyczą: hej hej. Udaję że nie słyszę, to oni przyspieszają i zajeżdżają mi drogę, jak w filmie akcji madeinusa. I proszą o mój dokument, pytają o imiona rodziców i kod pocztowy. Jeden pisze te dane do notesu, a ja pytam drugiego, czy on by wolał wysikać się na ogrodzenie czy w majtki, gdyby potrzebę silną poczuł. Tamten drugi zapisał już wszystko i chyba nawet listę zakupów zapisał, bo tyle to trwało i mówi: panie Bartłomieju, popełnił pan wykroczenie, więc ukarzę pana mandatem. Ja wiem, że w świetle przepisów prawa to wykroczenie - tak mówię - ale z siłami natury ani ja ani panowie nie wygracie. Wygrała tylko empatia, bo zamiast mandatu obdarowali mnie pouczeniem. W saturatorze popadłem w pijaństwo i zgubiłem gdzieś czas. Do mojej taksówki ładują się dwie blondyny - osoby mi nieznane. One też jadą, tak mówią. Mnie było już wszystko jedno, mówię tylko panu dokąd mam mnie zawieźć i zasypiam. "Już czerniakowska" budzi mnie pan taksówkarz i podaje kwotę taką, że chyba do Tarchomina odwieźliśmy te kobiety, w taksówce już nieobecne. Dziś Mateusz inny pisze mi wiadomość, że go pogryzłem. To po co podchodził? 2007-11-04 00:53:01 skomentuj (2) |