księga gości


2009
styczeń
2008
grudzień
listopad
maj
kwiecień
marzec
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec



Elektronicka posta
nicebastard@o2.pl

GG 5059363

Chlapi
bug city
batman
chyba
lekcja
ebo
wpadka
hanna
greebo
bida
skalpel
cristoforo
polcard
deus
siurek
trzask
sztampa
onyx
peep

Holky
agde
oxana
pstryk
serce
@linka
elementy
ania
kazuar
kompromis





BLOG

statystyki www stat.pl





























jakies-toto-inne-takie



Gazprom

Rozmowa przed bankomatem.
- No, w końcu dostałem przelew.
- Nie zapominaj, że wisisz jeszcze kasę elektrowni gazowej.



2009-01-06 18:07:24 skomentuj (0)


let's speak...

W Satu siadamy przy stoliku, kulturalnie, jak ludzie, żeby dopić piwo. Przy stoliku obok samotnie posiaduje niejaka, znana ponoć powszechnie, Rysia.
W regularnych (ok. 1 minuty) odstępach czasu Rysia odwraca się w naszą stronę i mówi do Dietera:
- Fidel Kastro
albo
- Gej klab
albo
- De best of
I tak przez 15 minut.

2008-12-04 17:46:37 skomentuj (0)


made in

Czasem, z rzadka raczej, Dieter podejmuje wysiłek, żeby nauczyć się czegoś po polsku. Na przykład pisząc mejla.
- How to write "burza"?
- Burza?
- Yes, "burza".
- Bi-ju-ar-zet-ej. But why would you write burza in an e-mail?
- Cause Karolina is using that word all the time.
- Karolina is using "burza" all the time? Why? I can't recall that.
- Cause she is nice person.
Burza czy buzia, co za różnica.

2008-11-27 02:35:08 skomentuj (0)


ale wkoło jest wesoło

Uwaga do spotu:
prośba o poszukanie innego dźwięku piłki udarzającej o blachę
bo obecnie klientowi kojarzy się z puszczaniem bąka.

Koleżanka:
... ale ja byłam wtedy na wakacjach, więc tym projektem zajmowała się Agata, która teraz rodzi i raczej trudno się z nią skontaktować.
Kolega: Przecież uszami nie rodzi, to mogłaby chyba porozmawiać. A tak Marta musi wyjść z Pudelka, żeby to znaleźć.

2008-05-08 17:10:26 skomentuj (2)


włos, jeżyć na głowie

Już prawie zapomniałem o istnieniu statystyk bloga - najpewniej podświadomie, w ochronie własnego ego. Mechanizmy działania robotów gugla są dla mnie bardziej tajemnicze niż telefonia komórkowa. A odwiedziny z wyszukiwarek to moja ulubiona kategoria. W styczniu było geriatryczno-rodzinnie: "babcia mnie wychowała", "film srający dziadek", "wózek inwalidzki tarchomin" i "pojemniki moczowe". W lutym pojawili się konfesyjni majsterkowicze: "wieża Eiffla z zapałek" i "głosowałem na LiD". W marcu same perwy: "srające laski - film". Już sam nie wiem, czy bardziej mi się nie chce, czy bardziej się boję pisać tego bloga.


2008-04-09 23:22:40 skomentuj (5)


włosy, czesać

Czekam na nagranie. Korpulentna pani w czerwonych koralach i jej blond koleżanka odbębniają poranną kawusię. Za chwilę ta korpulentna już siedzi przy swoim komputerze w recepcji.
Korale: Znowu nowa wiadomość? O Matyldo, ileż ja mam tych wiadomości na tej naszej klasie?
Blond: A wiesz, śniło mi się dziś, że czesałam włosy. Co to znaczy?
Korale: Chyba pieniądze.
Blond: Czesałam je i nie mogłam rozczesać i byłam bardzo poirytowana.
Korale: To zaraz sprawdzę. Ale chyba pieniądze. Tylko wiesz, moniaki, nie takie papierowe.


Ja: Idziesz na imprezę maleńka?
Marta: Jakiego maleńka?

2008-04-09 22:54:37 skomentuj (2)


wiosny nie będzie

Na gali w złotym tarasie Ive Mendes śpiewa nudne piosenki, między którymi pierdoli jak potłuczona. Albo jak Paulo Coelho. Może dlatego, że też z Brazylii. A ja cały czas myślę, że świetnie mi idzie granie twardziela. Nawet ja sam się czasem nabieram. A prawda taka, że brak mi go cholernie.


2008-03-14 03:04:48 skomentuj (4)


Powiśle

Kiedy przyjechałem do Warszawy, pomyślałem, że chcę mieszkać na Powiślu. No i mieszkam. Radość jednak trochę zdeformowana przez rozstanie z Kacprem. Ale na smutki najlepsza jest praca i usuwanie brudów po poprzednich lokatorach, żebym mógł sam sobie nabałaganić. W szafkach w kuchni istniało życie. Znajduję tam też 15 zapalniczek (wszystkie działają), gaz paraliżujący i gumę Durex (niejeżdżoną).


2008-03-08 20:30:45 skomentuj (2)


A tym razem miało się udać

Na portalu dla panów chłopiec z eksportu pisze w rubryce "kogo szukam?": Kogos ktory mi bedzie trzymal w swoich ramionach blisko serca.


2008-03-07 16:42:22 skomentuj (0)


101

Dwie laski:
- Ostatnio było fajnie na angielskim, bo mieliśmy o fobiach.
- Aaa. Arachnofobie, homofobie. Tak?
- No.

Przeszkodą w drodze na szczyt świadomości społecznej są już tylko pająki.

2007-12-14 20:22:47 skomentuj (1)


jaki kraj, takie Hollywood

Hollywood Studio w Warszawie jest w takim miejscu, że zamiast chodników jest błoto, połowa dróg nie ma asfaltu, a psy dupami szczekają.

2007-12-13 00:42:53 skomentuj (0)


"I saw the sign"

Ace of Base szykują kombek, ale nie o tym chciałem.

kilka lat temu na domówce u znajomej poznałem Marcina. Były nieśmiałe spojrzenia, tańce niby że razem, a obok siebie. Alkohol zrobił jednak swoje i śmiałość zaprowadziła nas do mnie. Kilka dni później umówiliśmy się na randkę. Byłem zauroczony. Na do widzenia usłyszałem, że nie możemy się spotykać, bo on jest w kimś nieszczęśliwie zakochany. Nadeszła wielka smuta, a Marcin zyskał przydomek Odrzuciciela. Wracając z tamtej randki z opuszczoną głową, znalazłem na chodniku 20 zeta. Podniosłem banknot i z wyrzutem spojrzałem w niebo myśląc, że ktoś tam na górze kpi sobie ze mnie, uznając to za wystarczającą rekompensatę.

Dziś byłem na randce z innym Marcinem. Jak łatwo zgadnąć, bardzo fajnym. Wracając do domu, na schodach swojej klatki znalazłem 20 zeta.

2007-11-15 21:26:53 skomentuj (9)


to ja dziękuję

w smutne święto zobaczyłem se fakty. A tam same smutki: groby, akcja znicz i cywilizacyjna choroba bezsenności (która mnie jeszcze nie dopadła). A ja nie byłem na grobie żadnym. I myślę: zobaczę film o babci. Mojej babci, co mnie wychowała i nauczyła czytać, i nauczyła wierszyka: na marchewki urodziny wszystki zeszły się jarzyny. To patrzę na ten film. Wujek ze stanów kamerę przywiózł w czasach przełomu i nakręcił. A tam babcia, i dziadek już chory i nawet głucha prababka, której podkradałem ciastka z cukrem z płóciennej torby powieszonej na gwoździku za szafą. Nic ona nie słyszy tylko patrzy w kamerę i się uśmiecha. I tak patrzę i kapię łzami, bo wszyscy aktorzy z tego filmu już umarli.

A wczoraj to wszystko przez Tadeusza, bo chciał autobusem do saturatora. A w autobusie, wiadomo, siku się chce. I na przystanku inżynierska Tadeusz i Mateusz mówią, żebym na ogrodzenie nasikał z siatki zielonej. W mojej ocenie nie był to wcale zły pomysł. Ocena panów z furgonetki "straż miejska" była jednak zgoła odmienna, bo aż się zatrzymali na ten widok. Zapinam spodnie i wolnym krokiem się oddalam. A ci w wolnym tempie jadą obok mnie i krzyczą: hej hej. Udaję że nie słyszę, to oni przyspieszają i zajeżdżają mi drogę, jak w filmie akcji madeinusa. I proszą o mój dokument, pytają o imiona rodziców i kod pocztowy. Jeden pisze te dane do notesu, a ja pytam drugiego, czy on by wolał wysikać się na ogrodzenie czy w majtki, gdyby potrzebę silną poczuł. Tamten drugi zapisał już wszystko i chyba nawet listę zakupów zapisał, bo tyle to trwało i mówi: panie Bartłomieju, popełnił pan wykroczenie, więc ukarzę pana mandatem. Ja wiem, że w świetle przepisów prawa to wykroczenie - tak mówię - ale z siłami natury ani ja ani panowie nie wygracie. Wygrała tylko empatia, bo zamiast mandatu obdarowali mnie pouczeniem.

W saturatorze popadłem w pijaństwo i zgubiłem gdzieś czas. Do mojej taksówki ładują się dwie blondyny - osoby mi nieznane. One też jadą, tak mówią. Mnie było już wszystko jedno, mówię tylko panu dokąd mam mnie zawieźć i zasypiam. "Już czerniakowska" budzi mnie pan taksówkarz i podaje kwotę taką, że chyba do Tarchomina odwieźliśmy te kobiety, w taksówce już nieobecne.

Dziś Mateusz inny pisze mi wiadomość, że go pogryzłem. To po co podchodził?

2007-11-04 00:53:01 skomentuj (2)